Momenty w życiu zawodowym

Planujesz dokładnie swoją karierę. Znasz na pamięć wszystkie trendy i dane historyczne na temat języków programowania i technologii. Przejrzałeś oferty wszystkich firm w promieniu 300km. Masz rozpisaną ścieżkę zatrudnienia i nauki na kolejne 20 lat. Nic Cię nie zaskoczy.

A można inaczej. Można działać z przypadku. Można mieć „momenty kariery”. Tak było u mnie.

Przeczytaj jak toczyła się moja obezna droga zawodowa i ile było w niej przypadku.

 

Staż

Jak wielu programistów, swoją karierę zacząłem od stażu. Był to staż w znanej w Krakowie programistycznej firmie na C.

Początek

Na 2 roku studiów zaczęły się już dyskusje o pracy. Wiadomo, przetrwało się pierwszy rok to właściwie już człowiekowi zostało tylko bogacenie się. Akurat tak się zdarzyło, że w okolicach marca trafiłem na uczelni na plakat reklamujący warsztaty organizowane przez firmę C. Co prawda wspominali o studentach 3 roku i starszych, ale jak zgłoszenie jest za darmo to dlaczego mam nie wysłać zgłoszenia? Zapisałem się. Przeprowadzili na uczelni test dla kandydatów. Był dosyć prosty nawet jak dla świeżego studenta. Wtedy jeszcze poszedłem w kierunku Javy (o matko, co ja wtedy sobie myślałem?!).

Na warsztaty się dostałem. Były 4 spotkania. Szkoda, że przed tym nie wiedziałem jaki bullshit to będzie. Chociaż nie. Te 4 spotkania pokazały, że w twardym korpo żeby wygrać pozycję wystarczy wysiedzieć dupogodziny. Cenna wiedza. Każdy kto przetrwał siedzenie na tych spotkaniach dostał ofertę. Całość sprowadzała się do pokazania katalogu z projektem, rzucenia kilku nazw bibliotek i jakichś głupich próbach „zgrania zespołu”. No ale przetrwałem. I przy okazji częściowo przez te „warsztaty” zawaliłem przedmiot, przez który ostatecznie po kilku latach odpadłem ze studiów.

Dostałem się na 3 miesięczny staż omijając tłumy chętnych biorących udział w standardowej rekrutacji.

Zakończenie

Standardowo po zakończeniu tego stażu większość osób miała krótką rozmowę o dalszej współpracy. Ja też taką miałem.

Wstępnie chcieli mnie zostawić w zespole. Została tylko kwestia godzin. Jako że byłem na drugim roku i zajęć jeszcze było sporo to powiedziałem, że interesuje mnie 1/2 etatu. Oni powiedzieli, że zakładali minimum 3/4. Swoją drogą dziwne, bo niektórzy z zespołu dostali 1/2 jak chcieli. W każdym razie powiedziałem, że nie ma szans i odszedłem. Przypadkiem podjąłem dobrą, z perspektywy czasu, decyzję. Przypadkiem się nie dogadałem.

 

Pierwsza praca

Stażu nie zaliczam do normalnej pracy bo trwał krótko, a zadania jakie tam miałem raczej nie były rozwijające. Pierwszą pracę znalazłem po dłuższej przerwie. Chyba minął prawie rok od zakończenia stażu.

Początek

Jak pisałem wcześniej, karierę zaczynałem jako programista Javy. Jak więc się stało, że jestem teraz programistą .NET? Wyszło przypadkiem.

Wiosną 2014 roku przeglądając dział ogłoszeń na forum trafiłem na propozycję współpracy przy niewielkim projekcie. Projekt wymagał znajomości ASP.NET MVC, który wtedy był dla mnie czarną magią. Ale wysłałem wiadomość. Dogadałem się, że zlecenie ruszy w wakacje. Od razu zabrałem się za podstawy ASP.NET MVC. Na początku szło opornie, ale umiałem uruchomić jakąś aplikację więc nie zrezygnowałem ze zlecenia.

Jednocześnie przed wakacjami miałem okres przeglądania ofert pracy. Z jakiegoś powodu trafiłem na stronę ofert pracy powiązaną z AGH (mimo, że tam nie studiowałem nawet). Nie pamiętam jak to się stało, możliwe, że gdzieś przeczytałem w internecie, że warto takie strony przeglądać, albo byłem tak zdesperowany, że w Google wpisywałem już wszystko. W każdym razie trafiłem tam na ofertę stażu. Elastyczny czas pracy, nowy projekt, małe wymagania. Wymagali podstaw ASP.NET MVC, którego zupełnie przypadkiem zacząłem się przed chwilą uczyć!

Wysłałem CV. Była odpowiedź. Była rozmowa. Było zatrudnienie. Przypadkiem mogłem wykorzystać świeżą wiedzę na dwóch frontach jednocześnie. Profit x2.

Zakończenie

Pracę w tej firmie zakończyłem po 2 latach. Planowałem odejść już wcześniej ale za mało się starałem przy szukaniu nowych ofert. Zmiana przyszła nieoczekiwanie o czym piszę w dalszej części.

 

Obecna praca

Moja druga dłuższa współpraca z firmą. Jestem teraz w tym miejscu. Nie wiem kiedy ten stan się zmieni. Nie planuję.

Początek

Samą zmianę pracy planowałem od jakiegoś czasu. Powodów było kilka, ale są nieistotne w tym momencie bo dla każdego powód zmiany pracy to i tak sprawa indywidualna.

Ponieważ planowałem zmianę to i szukałem ofert. Wysyłałem CV. Byłem na kilku rozmowach. Bez większych efektów.

W pewnym momencie kolega podesłał mi ofertę, którą dostał, a która do niego nie pasowała, ale pasowała do mnie. Technologie, które znałem, biuro blisko domu itd. Wysłałem CV.

Poszedłem na rozmowę. Była to najtragiczniejsza, najgorsza, najbardziej bezwartościowa rozmowa jaką prawdopodobnie miałem i będę miał w życiu. Przez 30min zastanawiałem się jak to możliwe, że ta firma w ogóle istnieje dłużej niż miesiąc i jeszcze nie upadła. Po prostu jak weźmiecie wszystkie opowiadania o Januszach biznesu, połączycie razem i pomnożycie przez 2 to wyjdzie mniej więcej ta firma. Traumę związaną z tą rozmową postanowiłem opisać na mikroblogu na 4programmers. Ten tekst możecie znaleźć pod tym linkiem.

Po opublikowaniu gorzkich żali dostałem prywatną wiadomość od Arka (pozdrawiam ;) ), który napisał, że widzi, że szukam pracy i że akurat oni szukają do zespołu programisty ASP.NET. Dogadaliśmy się, wysłałem CV. Był kontakt od dziewczyn z działu rekrutacji, potem rozmowa i po dosłownie kilku dniach dostałem pytanie kiedy mogę przyjść podpisać umowę :)

Tak oto znalazłem się w miejscu, w którym teraz pracuję. Przypadkiem.

 

Słowo na koniec

Jak widzisz do tego momentu raczej nie miałem ułożonego planu. Działałem na zasadzie „sprawdźmy co się stanie”. Dałem się ponieść momentom.

Czy mogąc się cofnąć w czasie zmieniłbym swoje podejście? Chyba nie. Nadmiar planów jest nudny, zwłaszcza na początku kariery :)

 

 

noclegi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *