Świat notatek

Od 2 miesięcy widzicie, że udaje mi się utrzymywać regularność w pisaniu kolejnych postów. Każdy kolejny pojawia się co kilka dni. Jak to możliwe? Jak to się stało? Odpowiedzią jest jedno słowo – notatki.

Już od dawna przeglądając internet widziałem artykuły, w których mówione było, że warto zapisywać jak najwięcej rzeczy. W sumie nie głupie. Mogę to wprowadzić. Ale wiadomo jak to jest z przejściem od słów do czynów.

Ciężko mi było wypracować sobie nawyk notowania. Zawsze po jednodniowym zachwycie odkładałem to w kąt. W końcu nie zawsze mam przy sobie odpowiedni notes. A jak zapiszę w telefonie to potem nie przeczytam bo zapomnę. Jednak w pewnym momencie jak nie mogłem zapanować nad ilością rzeczy do ogarnięcia przed świętami zacząłem je spisywać na karteczkach, które mam na biurku. Bez żadnego konkretnego schematu. Po prostu mając kawałek czystek strony zapisywałem co mam do zrobienia i zostawiałem to przed klawiaturą, na którą patrzę codziennie. Po wykonaniu czegoś zwyczajnie skreślałem dany fragment. Karteczek zebrało się kilka, a ja korzystając z nich miałem wrażenie, że coś konkretnego robię. Jakieś takie uczucie zorganizowania. Mając te kilka kartek, które były zwykle częściowo tylko zapisane zacząłem w trakcie siedzenia przy komputerze dopisywać do nich tematy, którymi chciałbym się zająć, jakieś luźne pomysły.

Następny etap niestety już wymagał pewnej dyscypliny. Mianowicie zainstalowałem sobie na telefonie Evernote. Początkowo służył do planowania pewnych projektów. Potem jednak kiedy zauważyłem, że zaglądam na niego regularnie czy to w telefonie czy to przez przeglądarkę na komputerze uznałem, że może to być dodatkowe miejsce na luźne notatki. I tak w pewnym momencie rozpocząłem zapisywanie w aplikacji Evernote pomysłów na posty na blogu. Jadę tramwajem i pojawia mi się jakiś pomysł na post? Ciach, szybko dopisuję i przestaję o nim myśleć. Chcę coś zrobić lub zmienić i akurat mam jakiś plan – zapisuję. Itd.

Jednak nadal nie przestałem korzystać z karteczek na biurku. Długopis i kartka to najszybszy sposób na utrwalenie myśli. Niestety mało przenośny.

Robiąc takie szybkie zapiski zauważyłem, że zawsze mam z czego wybierać kiedy chcę szybko napisać jakiś wpis. W końcu nie zawsze się pisze o nowym projekcie albo nie robi kolejnego poradnika. Czasami po prostu chce się pisać, ale akurat brakuje pomysłu. Wtedy wystarczy otworzyć zapiski, wybrać odpowiednią pozycję, zająć się nią i wykreślić. Gotowe. Kolejny dobry post pojawia się na blogu.

Na początku napisałem, że wcześniej próbowałem już wprowadzać w życie tworzenie zapisków. Jednak uważam, że wtedy to nie wypalało z kilku powodów. Po pierwsze zbyt sztywno trzymałem się schematu, uporządkowania, np. list. Po drugie zmiany chciałem wprowadzić natychmiast i radykalnie, na siłę. To z czego korzystam teraz wyklarowało się samo. Bez konkretnego schematu, pomysłu, algorytmu. Małymi kroczkami. I powstaje nadal bo nadal nie jestem zorganizowanym człowiekiem. Ale wiecie co? Kiedy widzę ile konkretnie mam rzeczy do zrobienia bez konieczności pamiętania wszystkich, albo mogę wykreślić te już zrobione to czuję, że zaczynam panować nad sytuacją. Coraz rzadziej zapominam coś zrobić. A odkładając zadania na później i ciągle je widząc przed oczami czuję większą presję, że „ok, wczoraj z jakiegoś powodu odłożyłem, ale przecież nie zrobię tego ponownie bo już mi się tyle tematów zbiera na biurku”.

Zważywszy na to jak dojście do tego etapu wyglądało u mnie nie powiem, że powinniście tak robić bo mój sposób działa. Tak mówi większość stron o produktywności. Ja powiem Wam, żebyście szukali swojego sposobu. I niech powstaje on naturalnie, stopniowo. Dzięki temu jeśli teraz macie problem z organizacją to przejście do zorganizowania będzie płynne i bezbolesne. Wygracie spokój i komfort :)

2 przemyślenia nt. „Świat notatek

  1. Chyba sam wypróbuję Evernot’a. Wiele razy łapię się na tym, że coś mi wpadło do głowy, ale ‚za Chiny’ nie mogę sobie przypomnieć co. Coś miałem zrobić, coś napisać, ale co…

    Może to początek Alzheimera?

    1. W tych czasach mamy taki natłok informacji, że zapominanie nie jest niczym dziwnym, po prostu tego jest dużo, dużo więcej niż kiedyś ;) A Evernote polecam, chociaż OneNote też jest dobry, tym bardziej wersja na desktop, nawet ta darmowa, jest bardzo dobra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *