Kto to wymyślił?!

Osoba, która wymyśliła, że dobrym pomysłem będzie pozwolenie Windowsowi na automatyczny restart w celu zainstalowania aktualizacji w środku nocy chyba nigdy nie posiadała komputera, zwłaszcza laptopa. I dla takiej osoby już grzeją kociołek w piekle, obok Hitlera i twórców MyLittlePony. A o co chodzi?

Chodzi o to, że Windows, jeśli chcemy żeby instalował sobie aktualizacje, uruchamia coś takiego jak zaplanowane zadanie restartu systemu o określonej porze dnia. Domyślnie jest to chyba ciągle 3 w nocy. Czemu 3 w nocy? Przecież wtedy mało kto ma o takiej porze włączony komputer to jak ma się zrestartować? Nooo i tutaj jest cały problem.

Nie znalazłem jeszcze informacji jak to działa, ale od Windowsa 7 (gdzie pierwszy raz to zauważyłem) system, nawet kiedy go normalnie zamkniemy ma możliwość włączenia komputera o zaplanowanej porze i zrestartowania się w razie konieczności! Teraz wyobraź sobie, że pracowałeś nad czymś, pootwierałeś różne rzeczy itd. a przed spaniem zamknąłeś klapę laptopa tak, że usnął, albo go zahibernowałeś i dzięki temu rano szybciej wrócisz do tego co robiłeś. Ale kiedy wstajesz okazuje się, że komputer włącza się „na świeżo” zamiast wrócić do momentu gdzie skończyłeś! Cholera, co się stało?! Bateria? Przecież była pełna, a przy hibernacji nie ma znaczenia. Może jakaś awaria? Kurde, trzeba będzie naprawić. Zaczynasz szukać w Google co mogło się zepsuć i trafiasz dosyć szybko na temat gdzie toczy się dyskusja o wspomnianym na początku zachowaniu systemu. Czujesz już te pokłady złości? ;) W dodatku, co mi się kilka razy już zdarzyło, zostawiasz komputer naładowany np. do połowy, akurat wystarczy na podróż pociągiem czy prezentację. Rano próbujesz włączyć i nie da rady. Pusta bateria. Autobus za 10 min. więc nie zdążysz nawet trochę podładować. Zaraz upadnie dominująca na światowych rynkach korporacja, bo przez aktualizację Windowsa nie mogłeś dokończyć w drodze, albo uruchomić ważnej prezentacji gdzie miałeś wykresy dotyczące milionowych oszczędności przy zmianie dostawcy papieru toaletowego do biura. Czujesz to? Wszystko przez idiotyczną decyzję kogoś w Microsofcie, że największym szczęściem dla Ciebie będzie kiedy przy domyślnych ustawieniach zaraz po instalacji zdejmą Ci z głowy konieczność decydowania czy chcesz zainstalować aktualizacje od razu czy za kilka godzin kiedy nic nie będziesz musiał robić na swoim komputerze. Dobra wiadomość jest taka, że da się to wyłączyć. Zła, że to nie pojawiło się wczoraj tylko kilka lat temu i do tej pory nikt nie widzi w tym problemu i dodaje do kolejnych wersji Windowsa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *