Problem Lumii

Na pewno większość z Was kojarzy smartfony z serii Lumia, kiedyś Nokii, a obecnie Microsoftu. Kolorowe, nieźle wykonane zwłaszcza w stosunku do ceny, z podzespołami co prawda odstającymi od androidowych potworów ale w zupełności wystarczającymi dla systemu Windows. Sam jestem posiadaczem prawie dwuletniej już Nokii Lumii 920 w kolorze żółtym (swoją drogą niezły kolor bo i przyciąga uwagę jak ktoś zobaczy, że takie coś wyciągam z kieszeni i złodziej się nie zainteresuje bo wygląda zabawkowo lub pedalsko :P ).

Można powiedzieć, że dla mnie, jako osoby niewymagającej od smartfona możliwości zmieniania w systemie wszystkiego łącznie z podmianą linuxowego jądra, Lumia jest telefonem idealnym. Porządnie wykonana, przez większość czasu stabilnie działająca, z bardzo dobrym aparatem i intuicyjnym systemem. Właściwie jedyny problem jaki teraz mam to gniazdo słuchawkowe, a konkretnie przełączanie między słuchawkami, a głośnikiem jednak jest duża szansa, że „się zepsuło” po kilku upadkach i takim sobie ogólnym traktowaniu telefonu. Żółta obudowa z barwionego w całości, a nie malowanego tworzywa skutecznie ukrywa wszystkie zarysowania, a ekran poza drobnymi mikrorysami ma jedną większą od długopisu, którym sprawdzałem czy dotyk działa nie tylko dla skóry – tak, działa. Przypominam, że urządzenie ma już prawie 2 lata, co w świecie smartfonów jest wiecznością i w tym czasie niektórzy producenci potrafię wypuścić 4 generacje swoich flagowców (tak firmo na „S”, o tobie mówię) dlatego ostatnio zacząłem się zastanawiać nad zmianą na coś nowszego, coby iść z duchem czasu i konsumpcjonizmu.

Ponieważ seria Lumia, jak już wspomniałem, bardzo mi odpowiada więc zacząłem w tym kierunku przeglądać nowe flagowce Microsoftu. Od razu odrzuciłem propozycje 6″ patelni, bo to nie dla mnie więc z wyższych modeli zostały Lumie 830 i 930. Specyfikacja niby w porządku, nowoczesna, więcej pamięci RAM, ekran taki jak trzeba, tylko jest jedno ale – tak na prawdę ostatecznie niewiele się różnią od tego co już mam. Tzn. system jest tak samo szybki bo tutaj ciężko coś poprawić więc lepsze podzespoły nie są widoczne w codziennym działaniu, wielkość podobna, jakoś wykonania również (chociaż metalowa ramka w 930 jest bardzo fajna), czas pracy na baterii zbliżony, najnowsze aktualizacje i tak lecą na wszystkie telefony z Windowsem. Kurde, wydanie ~1500zł tylko po to żeby mieć fabrycznie nowy egzemplarz i móc powiedzieć „patrzcie, mam NOWY telefon!”? Coś tu jest nie tak. Znajomy zmienił telefon z Lumii na androidowego LG nie dlatego, że coś mu nie pasowało, wręcz przeciwnie, był bardzo zadowolony z 820, która była prawie idealna, tak idealna, że aż… nudna. Ja w tym momencie mam to samo odczucie.

Nokia stworzyła smartfony na tyle dopracowane, że człowiek nie ma powodu, żeby kupić coś nowszego, bo tak na prawdę dostanie znowu tak samo dopracowany produkt, a nikt nie lubi wydawać pieniędzy nie mogąc poczuć tego wewnętrznego „wow!” pojawiającego się kiedy następuje ogromny skok wydajnościowy i jakościowy w urządzeniu, którego używamy. I moim zdaniem to jest własnie aktualny problem Microsoftu, powodujący, że sprzedaż nowych urządzeń jest taka sobie. Inni producenci klepią cyferki, bo klient lubi cyferki, coraz większe cyferki – 2, 4, 8, 256 rdzeni, co z tego, że nigdy tego nie będzie potrzebował i nawet nie zauważy różnicy w działaniu bo nakładka producenta na oryginalny system zabije każdą dodatkową moc? Ważne, że sąsiad ma mniej cyferek, a że za chwilę wszystko się rozleci, to co? Kupi się nowe.

Dla mnie, jako klienta, który nie musi pokazywać sąsiadowi, że ma co pół roku najnowszy telefon sprzedając w zamian jedynie nerkę i duszę diabłu, sytuacja ze smartfonami Lumia jest bardzo dobra – oszczędzam nie musząc co chwilę zmieniać urządzenia, które jest nieźle wykonane i nadal pracuje tak jak trzeba, nawet, cholera, bateria jakoś nie chce się szczególnie mocno zużyć. Jednak dla producenta jest to poważny problem, problem Lumii. Pamięta ktoś jeszcze o takiej firmie robiącej samochody jak Saab? Byli w podobnej sytuacji. Ich samochody były wytrzymałe i praktycznie nie wymagały większych napraw. Klienci byli (i nadal są kupując używane egzemplarze) zadowoleni, bo nie musieli się martwić o jakość, wszystko było zrobione poprawnie. I jak się to skończyło? Kilka lat temu Saab musiał zamknąć dział motoryzacyjny, bo nie przynosił dochodów (no dobra, coś tam jest teraz kombinowane, ciągle zmieniają się właściciele, próbują wznawiać produkcję itd.). Producenci samochodów zarabiają na sprzedaży części, więc w sytuacji kiedy ich produkty nie wymagają napraw zaczynają na tym tracić mimo zadowolenia klientów, ot taki paradoks – im gorsza jakość tym więcej pieniędzy. W przypadku rynku mobilnego jest podobnie – nie można pozwolić, żeby klient korzystał z urządzenia za długo. Przykra prawda – albo jak lemingi kupujemy co chwilę coś nowego, co za chwilę się zepsuje lub będzie za wolne, albo kolejni producenci upadają lub podnoszą ceny. A ja nadal zostaję przy mojej Nokii Lumii 920 i czekam na nowe propozycje z kafelkami na ekranie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *