Internet na opak!

Kto pamięta internet z przed np. 10 lat? Wtedy przeważały proste (zwykle pod względem treści, bo wygląd często był pstrokaty i „uderzający”) strony, które powstawały po to, żeby przekazać jakieś informacje, mniej lub bardziej użyteczne. Od Wikipedii lub innych podobnych portali typu słowniki do sweet blogasków 13 latek. Wtedy też słowo „aplikacja” zazwyczaj oznaczało program zainstalowany na naszym komputerze, z którego mogliśmy korzystać lokalnie, i który miał zazwyczaj określone przeznaczenie.

Po co właściwie ten wstęp? Po to, że naszło mnie dzisiaj pewne przemyślenie. Teraz coraz częściej słowo „aplikacja” odnosi się do aplikacji webowej. W ogóle widzę (zresztą na pewno nie tylko ja), że aktualnie panuje moda, trend na przenoszenie wszystkich programów do internetu. Pakiet biurowy w przeglądarce, radio w przeglądarce, komunikator w przeglądarce, sklep w przeglądarce, książki w przeglądarce, przeglądarka w przeglądarce…. Niby nic nadzwyczajnego. Więcej systemów obecnych jednocześnie na rynku i powszechny dostęp do internetu powodują, że producenci tworząc aplikacje webowe mogą dotrzeć do szerszej grupy odbiorców. Jednak wraz z tym trendem przenoszenia aplikacji do sieci zauważyłem, że teraz dosyć często różne portale wypuszczają swoje aplikacji np. na urządzenia mobilne, które pozwalają przeglądać treść, komentować itd. Zaraz, zaraz, ale jak to? Przenosimy programy desktopowe do internetu, żeby umożliwić dostęp do nich z każdego urządzenia niezależnie od systemu i jednocześnie tworzymy programy dla konkretnych systemów pozwalające przeglądać treść wybranych portali? Na to wygląda. Stąd też wziął się tytuł posta. Jeszcze parę lat temu pracowało się na programach zainstalowanych lokalnie i przeglądało informacje w internecie, a teraz coraz częściej pracuje się na programach w internecie i przegląda informacje w lokalnie zainstalowanych aplikacjach!

Wiem, że stronę internetową można przecież przeglądać normalnie w przeglądarce internetowej nawet na urządzeniu mobilnym (zakładając, że twórca nie przespał ostatnich lat i przystosował ją do takich urządzeń), ale chodzi mi o to, że mimo wszystko trend się odwraca.W dzisiejszym świecie chcemy dostać informację jak najszybciej, a nie zawsze jest to możliwe kiedy próbujemy znaleźć coś na interesującej nas stronie korzystając ze smartfona lub tabletu, przez co dostajemy aplikacje, które wyciągają tylko część treści, ale dzięki temu ta treść dociera do nas szybciej. Jednocześnie każdy z nas ma coraz szybsze łącze, a złapanie zasięgu wi-fi w miejscu publicznym nie jest zwykle problemem przez co chcemy móc przenosić naszą pracę pomiędzy różnymi urządzeniami, z różnymi systemami i o różnej wydajności bez konieczności kupowania dziesięciu licencji na możliwość zainstalowana np. pakietu biurowego na naszym komputerze stacjonarnym, laptopie i tablecie dlatego producenci widząc zysk dają nam aplikacje webowe. Czy to nie interesujące albo przynajmniej dziwaczne? :)

Tyle jeśli chodzi o moje przemyślenia na temat odwracających się trendów w internecie. Zgadzacie się z tym, też to zauważyliście, a może wręcz przeciwnie? Podzielcie się swoją opinią w komentarzach pod postem i na Facebooku ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *