We love mondays #1

­Pierwotnie blogi miały być rodzajem internetowego pamiętnika, miejsca gdzie się opisuje to co wydarzyło się w naszym życiu w ostatnim czasie, ewentualnie przeplatając to z przemyśleniami na pewne tematy. Dlatego postanowiłem, że trochę wrócę do korzeni blogów i wprowadzę serię, która będzie mówiła o tym co zrobiłem i co u mnie się wydarzyło w ostatnim czasie, w tym wypadku w ostatnim tygodniu. Dzisiejszy wpis jest pierwszym z serii wpisów „We love Mondays” czyli wpisów, które publikuję jadąc w poniedziałek rano busem do pracy. Dlaczego akurat taki dzień i pora. Bo w poniedziałek i tak nic dużo bardziej konkretnego się nie napisze, a warto wykorzystać czas kiedy jestem w drodze przy okazji przygotowując wpis, który każdy zainteresowany będzie mógł przeczytać na nudnym wykładzie, przy pierwszej kawie w pracy, czy będąc, tak jak ja, w autobusie.

Pierwsza temat jaki warto poruszyć to to, że ostatecznie postanowiłem ukierunkować bloga na luźniejsze treści, prywatne opinie, komentarze, oczywiście cały czas związane z programowaniem i ogólnie branżą IT. Artykułów, tutoriali, książek i całych blogów technicznych jest w sieci mnóstwo dlatego u mnie techniczne wpisy pojawiać się będą tylko okazjonalnie kiedy uznam, że warto się czymś naprawdę ciekawym podzielić.

W poprzednim tygodniu pojawiło się mniej wpisów i spowodowane to było głównie świętem, które wytrąciło mnie z tygodniowego rytmu. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe. Ale taki delikatny odpoczynek od blogowania myślę, że wpłynął pozytywnie i mogłem się trochę zastanowić nad dalszą formą i tematyką.

Wszelkiej pracy mam ciągle całe mnóstwo, ale mimo to udało mi się już stworzyć serię „Random content”, która zaczęła pojawiać się między sobotą, a niedzielą. Teraz postaram się zawęzić ten termin i publikować ją zawsze w sobotę wieczorem, zwłaszcza, że może być pisana właściwie w każdej chwili więc będzie to tylko zależało od mojej organizacji czasu. Do tamtej serii dorzucam tą. Co prawda dzisiaj jest dopiero pierwszy wpis w niej, ale myślę, że uda się ją utrzymać. Muszę jeszcze wymyślić coś co będzie się pojawiać w środku tygodnia, żebyście o mnie nie zapomnieli w natłoku pracy ;)

Bus zbliża się do docelowego przystanku więc na dzisiaj tyle. Myślałem, że będę miał więcej czasu, ale jak widać pół godziny jazdy to bardzo mało. Dajcie znać w komentarzach i na Facebooku co myślicie o „We love mondays” i ogólnych dalszych planach związanych z wpisami pojawiającymi się na blogu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *